Chicago Blackhawks vs Los Angeles Kings Prognoza 28 października 2026
🔊 Jeszcze niedawno Los Angeles nie potrafili wygrać żadnego spotkania, a teraz wracają z Nowego Jorku z sześcioma strzelonymi bramkami. Chicago ma zupełnie odwrotną historię - po dwóch domowych zwycięstwach Blackhawks trzykrotnie przegrali, a w ostatnim meczu stracili decydującego gola tuż przed syreną końcową. Oba zespoły nadal plasują się w dolnej części tabeli Konferencji Zachodniej, ale ich nastroje przed kolejnym starciem są zupełnie różne. Gospodarze mają też dodatkowy powód, by wrócić myślami do poprzedniego sezonu: ich ostatnia konfrontacja z Kings zakończyła się bolesną porażką 0:6. Czy Chicago zdołają odpowiedzieć za tamto niepowodzenie?
Sześć goli po rewanżu
📊 W ubiegłym sezonie te drużyny zmierzyły się ze sobą trzykrotnie. Najpierw Los Angeles odwiedzili Chicago i odnieśli zwycięstwo 3:1, m.in. dzięki decydującemu trafieniu Kevina Fialy. Na początku grudnia Blackhawks zrewanżowali się na lodowisku Kings, wygrywając 2:1. Ich radość nie trwała jednak długo - dwa dni później zespoły ponownie stanęły naprzeciw siebie, ale tym razem Blackhawks nie zdołali zdobyć ani jednego gola. Darcy Kuemper zachował czyste konto, Brandt Clarke popisał się dubletem, a Los Angeles triumfowali aż 6:0. W efekcie, dwa z trzech spotkań padły łupem kalifornijskiego zespołu.
Statystyki bezpośrednich spotkań Chicago - Los Angeles

Końcówki znów zawodzą
Chicago miało szansę umocnić się po udanym starcie serii domowych występów. Drużyna Jeffa Blashilla najpierw uległa Carolina Hurricanes (2:5), by następnie pokonać Pittsburgh Penguins (5:3) oraz Winnipeg Jets po dogrywce (4:3 OT). Szczególnie w pamięć zapadło starcie z Penguins, kiedy Roman Kantserov po raz pierwszy w karierze NHL zdobył dwa gole w jednym meczu. Jednak na tym dobra passa się skończyła. Obecnie Blackhawks notują trzy kolejne porażki, a ostatni mecz z Florida Panthers przegrali, tracąc decydującą bramkę dosłownie kilka minut przed końcową syreną. Przed spotkaniem z Los Angeles Kings niejasny pozostaje status Bowena Byrama, który figuruje na liście graczy o nieokreślonej dostępności.
W starciu z Panthers Jastrzębie rozpoczęły dokładnie tak, jak planowały. Już w trzeciej minucie Ryan Greene otworzył wynik po asyście Andrew Mangiapane, wracającego niedawno po kontuzji. Niestety, przewagi nie udało się utrzymać - jeszcze przed przerwą Florida dwukrotnie trafiła do siatki. W drugiej tercji Chicago wyrównało za sprawą Kantserova, któremu dogrywali Patrick Kane i Connor Bedard. Dla Kane’a była to już 898. asysta w NHL, natomiast Bedard punktował w czwartym z pięciu meczów od czasu powrotu do składu. Przy remisie gra toczyła się do ostatnich minut, lecz wtedy Lars Eller wyprowadził gości na prowadzenie. Spencer Knight zanotował 29 udanych interwencji, ale Chicago przegrało 2:3. Zespół dwukrotnie odrabiał straty, jednak w kluczowym momencie ponownie zabrakło skuteczności.
Wyniki meczów: Chicago Blackhawks

Zwycięstwo zapewnili defensorzy
Pierwsze dwa tygodnie sezonu kibice z Los Angeles woleliby wymazać z pamięci. Sześć porażek z rzędu, ani jednego zwycięstwa i miejsce wśród outsiderów Konferencji Zachodniej. Przełamanie nastąpiło dopiero po starciach z Washington Capitals (5:2) i New York Islanders (3:2 po dogrywce), choć w obu przypadkach Kings oddali mniej strzałów od rywali. Następnie New Jersey Devils ponownie obnażyli problemy ekipy z Kalifornii, zwyciężając 3:1 przy różnicy expected goals 3,5 do 1,5. Jednak kolejny wyjazd do Nowego Jorku przyniósł już zupełnie inne nastroje. Obecnie Los Angeles wygrywają trzy z czterech spotkań podczas tej serii wyjazdowej. Peter Laviolette wciąż nie może liczyć na kontuzjowanych Alexa Turcotte’a, Kevina Fialę i Mattsa Zuccarello, a występ Quintona Byfielda pozostaje niepewny.
Starcie z Rangers rozpoczęło się od niespodziewanego bohatera. Taylor Ward pojawił się na lodzie po raz pierwszy w tym sezonie i już po 75 sekundach wpisał się na listę strzelców po asyście Drew Doughty’ego. Wkrótce trafił też Brandt Clarke, a sam Doughty zdążył podwyższyć wynik jeszcze przed pierwszą przerwą. Los Angeles objęli prowadzenie 3:1 i nie zamierzali pozwolić rywalom wrócić do gry. W drugiej tercji Artemi Panarin wykorzystał przewagę liczebną, ale Mikey Anderson odpowiedział po wygranym wznowieniu przez Corey’ego Perry’ego. Rangers próbowali zmniejszyć straty, lecz Joel Edmundson ustalił wynik, trafiając do pustej bramki (6:3). Cztery gole obrońców w jednym meczu to rzadkość - zwłaszcza dla zespołu, który jeszcze niedawno szukał pierwszego zwycięstwa. Wygląda na to, że Kings wreszcie znaleźli dodatkowe opcje ofensywne i nie są już zależni wyłącznie od napastników.
Wyniki meczów: Los Angeles Kings
Prognoza na 1. tercję
Chicago nie najlepiej rozpoczyna domowe starcia z Los Angeles. W sześciu z ostatnich siedmiu takich meczów Blackhawks nie wygrywają pierwszej tercji. Kings prezentują podobny trend na wyjazdach - w 15 z 16 poprzednich spotkań schodzili na pierwszą przerwę co najmniej przy remisie. Biorąc pod uwagę wszystkie areny, seria obejmuje osiem z dziewięciu ostatnich meczów. Dodatkowo, przeciwko Rangers, kalifornijska drużyna zdobyła trzy bramki już w pierwszych dwudziestu minutach. Propozycja: Los Angeles nie przegra pierwszej tercji (X2) po kursie 1.39.
Typ na liczbę goli
Nawet gdy Chicago potrafi postawić się Kings, rzadko udaje im się zdobyć wiele bramek. W 14 z ostatnich 16 bezpośrednich starć Blackhawks nie przekraczają granicy trzech goli. Podobna tendencja widoczna jest także w ich najnowszych wynikach - w sześciu z siedmiu poprzednich spotkań drużyna trafia do siatki mniej niż 3,5 razy. Przeciwko Floridzie Jastrzębie zdobyły dwa gole, ale na trzecie trafienie nie było już szans. Proponowana opcja - under 3.5 gola Chicago (indywidualny wynik) po kursie 1.43.
*Podane kursy mają charakter orientacyjny i mogą różnić się w zależności od oferty bukmacherów.